—  41  —

Parę linij jezior, kilka linij rzecznych, w tej liczbie Wisła w niektórych miejscach, tu i owdzie duże bagna, gdzieniegdzie przestrzenie bez komunikacyj, nadają się bądź do ufortyfikowania w postaci stref obronnych, bądź też do oparcia o nie flank innych stref, gdyż, jak mówi Seré de Rivierè, "uzupełniając właściwości obronne okolic poprzerzynanych zapomocą dzieł fortyfikacyjnych, opanowując te rzadkie linje komunikacyjne, które je obsługują, uda się w ten sposób określić te części granicy, ku którym zwrócą się pierwsze wysiłki nieprzyjaciela, i uregulować niejako debuszowanie jego armji".
Osiągnięcie tego skutku nie jest łatwe w naszych warunkach, ale możliwe. Doświadczenie uczy, że wpływ fortyfikacji stałej na zamiary nieprzyjaciela jest olbrzymi. Kanalizujemy wprost ruchy nieprzyjaciela. Możemy je nieraz przewidzieć, ustalić.
Kanalizując zaś ruchy nieprzyjaciela niewątpliwie przychodzimy z pomocą manewrowi naszych armij, które będą mogły opierać się o fortyfikacje, wypadać z za nich lub poprzez nie na flanki nieprzyjacielskie.
Rzeczy te są możliwe do osiągnięcia w naszych warunkach.
Niektóre okręgi przemysłowe, bardzo nawet żywotne dla prowadzenia wojny a leżące blisko granicy, domagałyby się zabezpieczenia zapomocą fortyfikacji stałej.
Wewnątrz kraju nie wykluczone byłyby przedmościa, zwłaszcza na Wiśle, umożliwiające debuszowanie w razie, gdyby niepowodzenia uczyniły z tej poważnej przeszkody linję walki. Mieliśmy już podobną sytuację w roku 1920, przyczem debuszowanie grupy Naczelnego Wodza w dniu 16 sierpnia ku północy, na flankę sił bolszewickich, atakujących przedmoście Warszawy, odbyło się z przedmościa naturalnego, jakie tworzyła linja Wieprza. Mieliśmy tu przykład gry dwóch przedmości.
Odnośnie linji Wisły dodać należy, że dzięki swemu środkowemu położeniu w kraju ma ona właściwości frontu zwrotnego na wschód lub na zachód.
We wszystkich danych wypadkach stosowalibyśmy strefy ufortyfikowane struktury bądź ciągłej, bądź przerywanej, zależnie od warunków terenowych, komunikacyjnych, a nawet od rodzaju ewentualnego przeciwnika. Na wschodzie, w tych miejscach, gdzie komunikacje są rzadkie, wobec przeciwnika technicznie niezbyt silnego, zasłony ufortyfikowane przery-


—  42  —

wane, składające się z odosobnionych małych twierdz, mogłyby mieć szczególną wartość.
Twierdza zamknięta, dająca się osaczyć, będąca przeżytkiem na zachodzie, może mieć dużą wartość na wschodzie wobec mas kawalerji przeciwnika. Niejednokrotnie nie będzie tu szło wyłącznie o zamknięcie ciaśniny. Częstokroć będzie tu szło o zachowanie drogocennego materjału, który łatwo może ulec zniszczeniu przez ruchliwe masy nieprzyjaciela, "Bez obozów warownych, zabezpieczonych przed huzarami i partjami, nie można robić wojny zaczepnej'" - mówi Napoleon.
Nazwijmy rzeczy po imieniu.
Przemianujmy huzarów na kozaków, partyzantów na dywersantów, twórzmy obozy warowne, róbmy wojnę zaczepną. Jeżeli chcemy, by akcja nasza na wschodzie była ruchliwa, szybka i decydująca, by manewr miał giętkość i elastyczność, to nie możemy na tych ogromnych obszarach stale być krępowani urządzeniami tyłowemi i stale włóczyć za sobą ciężkie "impedimenta". Nie możemy stale wyprostowywać i nawiązywać frontu, by urządzenia te chronić, jak to miało miejsce w r. 1920. Chowajmy te urządzenia do obozów warownych.
Obozom tym nie będziemy mogli dać dużej załogi. Brak sił ludzkich musi zastąpić fortyfikacja stała.
Jest jeszcze inna przyczyna, dla której nawet większa twierdza zamknięta nie jest na wschodzie przeżytkiem. Przeciwnik nasz, niosący hasła wojny społecznej, najdzikszej ze wszystkich wojen, odznaczał się nieposzanowaniem zwyczajów przyjętych u narodów cywilizowanych, dzikością i okrucieństwem wobec ludności cywilnej, zwłaszcza rdzennie polskiej, a szczególnie klas wykształconych. Gdy Budienny w r. 1920 podchodził pod Lwów, ludność szykowała się do obrony. Kopano kiepskie rowy i wiązano słabe druty. Jakąż ogromną pomoc dałaby fortyfikacja, zawczasu przygotowana, obrońcom, którzy złożyli już poprzednio dowody męstwa i wielkości ducha!
Dodajmy do tego, że na wschodzie fortyfikacja stała nie potrzebuje być tak silna jak na zachodzie, gdyż ani środki nieprzyjaciela nie będą zbyt silne, ani manewr nie każe na siebie zbyt długo czekać, a zauważymy, że możliwości fortyfikacyjne odrazu wzrosną.
Jaki układ mamy stosować: Chauvineau, Lévêque'a, Culmanna czy fortyfikację półstałą?


—  43  —

Nie przesądzajmy sprawy. Studjujmy ją każdorazowo. Każdy z tych układów ma swoje zalety.
Teren, zadanie oraz wartość nieprzyjaciela - każdorazowo rozstrzygają zagadnienie.
Dla obrony bardzo silnej, w terenach otwartych będzie to układ Chauvineau; w terenach o wielkiej ilości martwych pól może się nadawać lepiej układ Lévêque'a lub inny układ o elementach rozproszonych. W terenach nizinnych i bagiennych, tak licznych w Polsce, gdzie budowa chodników podziemnych będzie wykluczona, pierwszeństwo będzie miała fortyfikacja półstała lub układ Cullmana z pewnemi zmianami.
Ale koszty? zawołają niechętni przedstawiciele finansów. Z kosztami wcale nie jest tak źle. Fortyfikacja ma to do siebie, że buduje się stale przez długie okresy lat.
Jest energją gromadzoną stopniowo na czas wojny.
Koszty więc rozkładają się stopniowo.
A pozatem pieniądze nie zostają wyrzucone.
Większość materjałów, używanych w fortyfikacji, są to materjały krajowe. Cementu mamy poddostatkiem. Tylko niektóre metale musiałyby być sprowadzane z zagranicy; pancerze mogą wykonywać nasze huty. Uzbrojenie i tak sami fabrykować musimy, zresztą nietylko dla celów fortyfikacyjnych. Mamy nadmiar rąk roboczych, a nawet bezroboczych. Ożywi się ruch budowlany. Ogromna większość pieniędzy zostanie w kraju i przepływać tylko będzie ze skarbu do rąk ludności, a od niej znowu do skarbu, ruchem tym wywołując pracę, a pracą wznosząc fortyfikację, fortyfikacją zaś wzmacniając naszą zdolność obronną.
Sztuka cała polega tylko na stworzeniu programu i na wydzieleniu w budżecie odpowiednich sum, które i tak wrócą do skarbu. Jest to tylko stworzenie pewnej pozycji obrotowej, pewnego rodzaju virement.
Zresztą fortyfikacja nie jest rzeczą najdroższą.
Dla porównania dodam, że nowoczesny pancernik kosztuje około 300 miljonów złotych, przyczem łatwo może pójść na dno oceanu, jeżeli już nie od jednej to napewno od paru torped.
Za cenę tę możemy mieć 160 do 200 kilometrów fortyfikacji stałej, której żadne pociski nie poszlą na dno morza.


—  44  —

A jednak są narody, które budują wielkie i drogie floty pancerne.
Niewątpliwie są to narody silne.
Ażeby mieć fortyfikację stałą nowoczesną, trzeba przedewszystkiem mieć silną wolę jej tworzenia. Będziemy mieli tę wolę, gdy zrozumiemy jej potrzebę, tak jak ją rozumieją nasi sąsiedzi. Niemieckie prace fortyfikacyjne na linji rzeki Odry oraz pod Królewcem i Lecem, które niedawno narobiły tyle hałasu, wskazują na zaufanie do fortyfikacji stałej tych, którzy przeciw niej bronią a nie piórem wojowali.
*  *  *
Widzieliśmy trudność zagadnienia. Widzieliśmy, że najtęższe umysły starają się wyprowadzić je z kryzysu i pchnąć na drogi normalnej ewolucji.
Musimy również wziąć udział w tej pracy. Badajmy pomysły i studjujmy zastosowanie w naszych warunkach.
Zrozumiemy wtedy potrzebę czynu. Powstanie wola tworzenia. A wówczas powstanie polska fortyfikacja stała, doskonałe narzędzie w rękach tych, którzy potrafią go używać.