—  31  —

tycznie zamkniętym i najeżonym bardzo licznemi wieżami pancernemu Nie posiadał on wprawdzie tradytorów, a nadzwyczajną ilość pancerzy możemy sobie tłumaczyć faktem, że Mougin pancerze te sam fabrykował, będąc dyrektorem firmy St. Chamond; niemniej jednak pomysł sam był wytworem dobrej analizy nowoczesnej walki i o trzydzieści lat wyprzedził epokę powszechnego jej zrozumienia. Natomiast przed wojną Mougin nie uzyskał poparcia. Zarzucano mu zbyt daleko idącą mechanizację; miał jakoby nie liczyć się z siłami duchowemi: maszyny mogą się popsuć, tylko człowiek jest niezawodny, tylko człowiek, a w szczególności piechur, zdobędzie lub przeszkodzi zdobyć fort. Lecz wielka wojna wielokrotnie wykazała słabość człowieka wobec potęgi sił materjalnych; silny materjalnie i stale silny duchem będzie przedewszystkiem ten, kto będzie rozporządzał dobremi środkami walki. Skomplikowana mechanika fortu nowoczesnego będzie wymagała również ludzi silnych; będą oni niejednokrotnie mieli sposobność wykazać moc swojego ducha, kierując maszynami w cięż-


—  32  —

kich warunkach walki. Sam fort z maszynami jest narzędziem, które w rękach silnej duchem załogi będzie groźne dla piechoty, nacierającej choćby z pomocą czołgów: piechota ta będzie wprost nieuzbrojona.
Zresztą nietylko załoga fortu będzie miała możność wykazać swe siły duchowe. Sposobność po temu będzie miała i piechota, aczkolwiek przypada jej w układzie Chauvineau zadanie raczej pomocnicze.
Jaki będzie całokształt układu? Gdzie będzie umieszczona piechota?
Chauvineau wystrzega się wysuwania jej przed forty: byłoby to odebranie fortom ich roli flankującej, obronnej. Czy będzie umieszczona narówni z fortami? Również nie, gdyż rola fortu szybko by się skończyła po zwarciu się obydwóch stron w walce zbliska; fort nie mógłby interwenjować wobec pomieszania się ze sobą przeciwników. Dopóki można, należy nie dopuszczać do walki piechoty na bliską odległość a da się to osiągnąć, umieszczając ją daleko wtyle. Wówczas pomiędzy linją fortów a pasem obrony piechoty powstanie pas śmierci o głębokości 300 do 500 metrów, w którym będą działały ognie tyłowe i ukośne fortów oraz czołowe i ukośne piechoty (szkic Nr. 5). Ażeby umożliwić ogień fortów wtył, ku własnej piechocie, Chauvineau proponuje umie-


—  33  —

szczenie fortów i pasa piechoty na dwóch zwróconych ku sobie stokach przecięcia terenowego (szkic Nr. 6). W ten sposób ogień fortów, zwrócony ku dołowi, nie będzie raził własnej piechoty.

Rzecz prosta, że takie ukształtowanie terenu nie zawsze się nadarzy i wówczas forty poprzestać będą musiały na ogniach ukośnych.
Pas piechoty będzie obsadzony dosyć luźno: około 1500 metrów frontu na bataljon. Obsada gęstsza nie jest potrzebna, gdyż pichocie przypada głównie zadanie powstrzymania przesączania się przeciwnika przez przerwy. Nieprzyjaciel ten, z trudem zaopatrywany od tyłu, nie będzie zbyt groźny.
Obrona piechoty będzie ruchowa, ze stanowisk doraźnie wybranych i zmiennych, zależnych od terenu a ponadto i od okoliczności, które się wytworzą. Jednak, ażeby wytrwać pod ogniem artylerji, piechota będzie musiała rozporządzać w pobliżu swych stanowisk dobremi schronami. Schrony te będą jedynemi budowlami, wykonanemi w pasie piechoty podczas pokoju.
Ażeby zapewnić sobie zupełną nienaruszalność pozycji, nawet w razie lokalnych niepowodzeń, Chauvineau proponuje urządzenie za pasem piechoty linji schronów bojowych z karabinami maszynowemi, najlepiej pod kopułami pancernemi, rozsypanych rzadko i dobrze maskowanych; w razie lokalnego niepowodzenia, powstrzymają one ruch nieprzyjaciela aż do chwili przeciwnatarcia. Dalej ztyłu będą się znajdowały zamaskowane wejścia do chodników podziemnych, wiodących do fortów. Tam też będą się znajdowały pozycje artylerji i obserwatorja., Najlepszemi obserwatoriami pierwszej linji będą jednak forty, dobrze połączone telefonicznie z baterjami dzięki podziemnym chodnikom.
Układ Chauvineau jest bardzo elastyczny. Z pewnemi zmianami dostosowuje się do różnych terenów. Forty na przeciwstoku stwarzają najtrudniejsze dla nieprzyjaciela pole walki, jed-


—  34  —

nak w wielu wypadkach będzie się narzucało wysunięcie ich na sam szczyt grzbietu, a to w celu odebrania przeciwnikowi obserwatoriów. W wielu wypadkach dobrze będzie część fortów umieścić na szczycie grzbietu, część zaś na przeciwstoku.
Również proponowana gęstość fortów może ulegać zmianom, zależnie od warunków lokalnych: ostrzału, martwych pól, wartości przeciwnika. Układ ten, jak przyznaje sam płk. Chauvineau, nadaje się w szczególności do terenów otwartych, gdzie potęga środków ogniowych, skoncentrowanych w fortach, może być najlepiej wyzyskana. Ma więc on szczególną wartość w naszych polskich warunkach.
Nie jest poza tem zbyt drogi w stosunku do siły jaką przedstawia. Przy tak gęstem, jak proponuje autor, ustawieniu fortów, koszt 1 kilometra fortyfikacji wraz z chodnikami podziemnemi będzie wynosił około 2 miljonów franków w złocie. Przy rzadszem rozstawieniu fortów koszty zmniejszą się. Lecz najważniejszą zaletą układu Chauvineau jest zapewnienie uporczywości i wysokiej wartości obronie przy jednoczesnem zaoszczędzeniu sił piechoty.
Pancerz jest tu wysunięty przed siłę żywą. On musi przyjąć na siebie najpotężniejsze uderzenia.
Jest to dobre wykorzystanie energji, utajonej w martwym materjale.

B. Zastosowania w dziedzinie strategicznej.

Twierdze odosobnione.

Widzieliśmy już, że wielka twierdza zamknięta pochłania masę sił i środków i że w razie oblężenia nie może istnieć czas dłuższy. To też wszyscy myśliciele nowocześni odrzucają jej koncepcję. Niektórzy z nich wysuwają natomiast pomysł małej fortecy zaporowej, która odgrywałaby rolę dawnego fortu zaporowego.
Jaka była rola takiego fortu?
Przeciąć komunikacje w granicach donośności swoich dział.
Musimy się zgodzić, że w wypadkach rzadkich linij komunikacyjnych fort zaporowy mógłby odegrać poważną rolę. Ale żaden fort, nawet nowoczesny, nie jest w stanie istnieć pewien dłuższy okres czasu, gdy zostanie zupełnie odosobniony. Zginie on prędko przez uduszenie. Ponadto fort nowoczesny nie ma i nie może mieć artylerji do walki na wielką odległość, artylerji wzbraniającej. Gdyby ją miał, prawdopodobnie nie mógłby jej używać.


—  35  —

Stąd powstaje myśl małej fortecy zamkniętej, której zadaniem byłoby umożliwić istnienie i działanie artylerji wzbraniającej dalekonośnej, umieszczonej w środku twierdzy.
Nowoczesne rozwiązania taktyczno techniczne powinny dać tej twierdzy możność wytrwania tak długo, jak to jest potrzebne dla manewru własnych armij. Nawet jeżeli taka twierdza upadnie, nieprzyjaciel weźmie tylko znikomą ilość jeńców i materjału, a zniszczone komunikacje w dalszym ciągu opóźniać będą jego posuwanie się.
Na uwagę zasługują dwa pomysły: generała Lévêque'a i pułkownika Chauvineau.
Ponieważ za Vaubana obwód bojowy otaczał dookoła obwód główny twierdzy, przeto i gen. Lévêque zestawia kwartały obok siebie tak, by tworzyły zamknięty obwód, formując wewnątrz cytadelę o średnicy około 6 kilometrów; jej obwód główny składałby się ze śródszańców kwartałów, przyczem dawna droga wałowa (szkic Nr. 2) zamieniłaby się w galerję podziemną z kolejką elektryczną, umożliwiającą szybki ruch odwodów ku zagrożonym kwartałom. Załoga całości wynosiłaby jedną dywizję piechoty, ponadto niezbędnych specjalistów, zwłaszcza artylerzystów.
Płk. Chauvineau, wierny swojemu układowi, wysuwa nazewnątrz pierścień fortów, wewnątrz którego będzie istniał pas obrony piechoty. Średnica całej twierdzy wynosiłaby tylko około 3 kilometrów, ilość fortów - 6 do 7. Komunikacje podziemne fortów wychodziłyby do wolnego środka twierdzy, której daje nazwę "grupy ufortyfikowanej". Załoga jeszcze mniejsza niż u Lévêque'a.
I w jednym i w drugim pomyśle środek twierdzy przeznaczony byłby głównie dla artylerji dalekonośnej, zamykającej komunikacje. Wobec małych rozmiarów tych twierdz, nie można sobie wyobrazić inaczej tej artylerji jak w formie opancerzonej. Będą to bądź wieże znikające, bądź stałe baterje pancerne typu niemieckiego, bądź wreszcie podwalnie ze strzelnicami.
Dla każdej twierdzy zaporowej musi być opracowany system zniszczeń okolicznych komunikacyj; skuteczność tych zniszczeń będzie podtrzymywana nadal ogniem dział dalekonośnych.
Powstają jednak pewne wątpliwości. Pobyt w takiej twierdzy, otoczonej przez nieprzyjaciela, rozporządzającego masą artylerji i amunicji i całkowicie pokrywanej jego ogniem, nie będzie należał do łatwych. Wobec przeciwnika silnego pod wzglądem technicznym, twierdza taka może się długo nie utrzymać. Zdarzyć się może,


—  36  —

że samo tylko dobre zniszczenie komunikacyj mogłoby powstrzymać nieprzyjaciela przez czas dłuższy.
Pomysł ten należy więc rozważać indywidualnie dla każdego wypadku. Wrócimy jeszcze do niego przy omawianiu naszych polskich warunków.

Strefy ufortyfikowane.

Strefy ufortyfikowane, zwane również rejonami warownemi, to pomysł, ku któremu zdają się skłaniać obecnie wszyscy fortyfikatorzy. Jednak operacyjne użycie ich wcale nie jest łatwe. Jakiejkolwiek struktury, strefa ufortyfikowana będzie zawsze wielkości ograniczonej. Dzieje się to przedewszystkiem ze względu na koszty.
Poza tem fortyfikacja nie stanowi sama przez się przeszkody dla nieprzyjaciela; musi być bowiem obsadzona. W razie zbytniej rozległości stref ufortyfikowanych, mogłoby się zdarzyć, że nie byłoby można ich obsadzić. Na początku wojny, o ile plan operacyjny byłby wybitnie zaczepny, wszystkie niemal siły poszłyby bić nieprzyjaciela i wygrywać wojnę na jego terytorjum, w razie zaś niepowodzenia zabrakłoby odwodów do obsadzenia rozległych pozycyj, a cofające się armje mogłyby być niezdolne do zatrzymania się o własnych siłach nawet na pozycjach ufortyfikowanych.
Skoro więc strefy ufortyfikowane będą wielkości ograniczonej, to będą miały flanki. Skoro będą miały flanki, to będą mogły być przeskrzydlone przez nieprzyjaciela, w dalszym ciągu wyminięte i wreszcie mogą upaść bez walki nawet, a to wskutek zagrożenia komunikacyj tyłowych i przerwania współdziałania z armjami polowemi.
We wrześniu 1914 r. kurtyna ufortyfikowana wyżyn Mozy, osłonięta od północy twiedzą Verdun, odegrała swoją rolę, powstrzymała natarcia Niemców od wschodu i nie pozwoliła im przyjść do bitwy nad Marną. Lecz, gdyby odwrót wojsk francuskich przedłużył się jeszcze o parę dni, wówczas 3 armja francuska, która rozciągała się coraz bardziej, by utrzymać łączność swem prawem skrzydłem z Verdun i osłaniała w ten sposób kurtynę od tyłu, cofnęłaby się również, a wtedy cała zasłona ufortyfikowana wyżyn Mozy upadłaby bez walki. Pozostałaby tylko twierdza zamknięta Verdun, odcięta od armij walczących w polu.
A więc z jednej strony musimy osłonić flanki strefy ufortyfikowanej, z drugiej strony odwrót armij polowych musi nastąpić przed dokonaniem jej kompletnego obejścia przez nieprzyjaciela,


—  37  —

nawet pomimo osłony tych flank. Podkreślić należy, że manewr zaczepny naszych armij wyjść może wykorzystując właśnie strefy ufortyfikowane.
Warunki te bardzo ograniczają użycie stref ufortyfikowanych.
Zabezpieczenie flank może się odbyć przedewszystkiem przez oparcie ich o przeszkody naturalne. W braku tych trzeba będzie flanki zagiąć i, w razie niebezpieczeństwa obchodzenia, zniszczyć gruntownie komunikacje poza flankami.
Zresztą wrażliwość danej strefy na obejście będzie zależała również i od jej wewnętrznej struktury. Strefa ufortyfikowana bowiem, zależnie od lokalnych warunków terenowych oraz zadania, będzie miała strukturę bądź pozycji ciągłej, bądź zasłony ufortyfikowanej, bądź też ugrupowania z kilku zasłon.
Pozycja ciągła, ufortyfikowana zapomocą jednego z wymienionych poprzednio układów, jest niewątpliwie bardzo mocna, lecz jednocześnie jest bardzo wrażliwa na obejście. W razie obejścia upada samoczynnie.
Wrażliwość znacznie mniejszą posiada zasłona ufortyfikowana nowoczesna, proponowana zarówno przez Lévêque'a jak i przez Chauvineau.
Wyobraźmy sobie szereg małych twierdz zaporowych zamkniętych, w postaci czyto cytadel Lévêque'a, czy to grup ufortyfikowanych Chauvineau, odległych jedna od drugiej o 8 do 12 kilometrów. Część komunikacyj twierdze zaporowe zamykają swojem własnem istnieniem, resztę zamykają ogniem działowym. Flanki zasłony są bądź oparte o przeszkody, bądź zagięte. Masowe zniszczenia dokonane przed zasłoną, na jej linji i na flankach dopełniają zapory.
Zaporę taką nieprzyjaciel będzie usiłował bądź wyminąć, zwłaszcza, o ileby przerwy między forteczkami zostały obsadzone przez dywizje piechoty obrońcy, bądź, w razie nieobsadzenia, przenikałby przez nią tylko ograniczonemi siłami wobec przecięcia wszystkich komunikacyj. W każdym razie masa główna musiałaby iść w przerwy pomiędzy strefami; ułatwiłoby to manewr obrońcy, który ponadto miałby więcej czasu na wykonanie manewru, gdyż zapora taka nie upadałaby natychmiast po obejściu.
Wreszcie Chauvineau proponuje w terenach szczególniej pozbawionych przeszkód naturalnych, posiadających natomiast bogate komunikacje, ugrupowanie w głąb kilku zasłon. Zasłony te,


—  38  —

o strukturze powyżej opisanej, znajdowałyby się w ilości co najmniej dwóch, jedna za drugą na odległości strzału działowego. Poszczególne forteczki zaporowe tworzyłyby szachownicę.
Całość strefy posiadałaby głębokość, co, w połączeniu ze zniszczeniami, pozwoliłoby dowództwu liczyć na zupełnie pewne skanalizowanie ruchów nieprzyjaciela przy jednoczesnem zmniejszeniu troski o podtrzymywanie samej strefy kosztem wojsk polowych. Rzecz prosta, że strefa taka byłaby kosztowniejsza od innych.
Współdziałanie stref ufortyfikowanych z armjami polowemi jest trudne do przewidzenia zgóry.
Niewątpliwie, własne piany operacyjne i teren mogą dać pewne dane co do formy pierwszego starcia, lecz będzie to dotyczyło jedynie początku kampanji. Ograniczy to najczęściej użycie stref ufortyfikowanych do okolic pogranicznych.
Znacznie trudniej jest określić położenie takich stref wewnątrz kraju, gdyż tam zazwyczaj ani miejsce bitwy, ani jej forma nie dadzą się przewidzieć.
Dla lepszego zrozumienia, rozpatrzmy przykład dobrego zastosowania stref ufortyfikowanych w związku z planami operacyjnemu
Drugi plan Schlieffena, o którym już wspominaliśmy, przewidywał natarcie ogromnej większości sił niemieckich północą, poprzez Luksemburg i Belgję (35 1/2 korpusów, 7 dyw. kaw., 16 brygad landwery); na południu, w Lotaryngji i Alzacji, przewidywał obronę tylko słabemi siłami (5 korpusów, 3 dyw. kaw., IOV2 brygad landwery).
Szczególnie ważny był plac boju lotaryński, gdyż powodzenie tam Francuzów prowadziło ich na komunikacje armij, idących na Luksemburg i Belgję. Ażeby więc zabezpieczyć własne działania zaczepne, Schlieffen ucieka się do fortyfikacji stałej, organizuje obronne pole bitwy.
Zawiasę dla olbrzymiego ruchu obrotowego stanowić ma potężny rejon warowny "Mozeli" (Moselstellung) czyli rejon Metz - Thionville, rozciągłości około 30 km frontu. Na południu mamy drugą strefę ufortyfikowaną: Strassburg - Mutzig - Molsheim czyli rejon warowny "Alzacji" (szkic Nr. 1 w zeszycie lutowym Bellony) nad rz. Bruche, której pozycje dają się łatwo i silnie umocnić, jak to zostało wykonane zresztą podczas wojny 1914 - 18 r. Na


—  39  —

południe od Strassburga odosobnione przedmościa Neuf Brisach Müllheim oraz twierdza Istein zamykają przejścia przez Ren.
Lecz pomiędzy rejonami "Mozeli" i "Alzacji" istnieje międzypole o 70 km frontu. Tu będą walczyły armje polowe. Ale pole bitwy będzie przygotowane. Silna pozycja polowa nad rz. Nied będzie przedłużała niejako pozycję Metzu; zostaną rozpoznane najlepsze pozycje, wyznaczone i przygotowane obserwatorja, zrobione pomiary, słowem zostanie przygotowane pole bitwy.
Tak pomyślany system fortyfikacyjny znakomicie pomagał do wypełnienia zamierzonego planu zaczepnego, gdyż nadawał się do wykorzystania w najróżniejszych położeniach. Przedewszystkiem rejon warowny Mozeli był bezpośredniem oparciem i osłoną lewego skrzydła masy manewrowej. Bitwa obronna w Lotaryngji mogła być zamieniona na zaczepną: o ile Francuzi posuną się w głąb Lotaryngji, mogą być zaatakowani z flanki i nawet od tyłu przeciwnatarciem wychodzącem z rejonu warownego Metz - Thionville, ponadto z drugiej flanki przez siły debuszujące od południa. W razie natarcia francuskiego po obu stronach Metzu, armja francuska rozdzielała się na dwie odległe od siebie grupy, oddzielone rejonem warownym "Mozeli", co pozwalało Niemcom na manewr na wewnętrzne skrzydła tych ugrupowań. Wreszcie system fortyfikacyjny alzacko lotaryński pozwalałby armjom niemieckim, pobitym we Francji, na wznowienie bitwy w korzystnych warunkach na własnem terytorjum.
Umożliwiając różne te kombinacje, system ten dobrze rozwiązuje zadanie osłony komunikacyj manewrowej masy północnej, w skład której wchodziła cała niemal armja niemiecka.
Fortyfikacja w danym wypadku nie ma wyłącznego celu biernej obrony jakiegoś skrawka terenu. Przypada jej natomiast czynna, żywa rola współpracy z wojskami polowemi w zaczepnym planie operacyjnym. Nawet w mniejszym zakresie działań miejscowych na terenie ufortyfikowanym lub pobliskim, umożliwia ona zwroty zaczepne i piękną bitwę ruchową.
Widzimy więc nierozerwalny związek fortyfikacji z planami operacyjnemi. Plany te, w związku z ukształtowaniem terenu i granic, wyznaczą miejsce dla stref ufortyfikowanych.
W głębszem wnętrzu kraju tylko w poszczególnych rzadkich wypadkach istnienie większych przeszkód lub obszarów, na których szczególnie nam zależy, może upoważnić do tworzenia systemów fortyfikacyjnych.


—  40  —

IV. NASZE MOŻLIWOŚCI.

Geograficzne położenie Polski stwarza szczególnie trudne warunki dla fortyfikacji stałej; uderza z jednej strony rozległość naszych granic, z drugiej - ich przyrodzona bezbronność.
To też pierwszą myślą każdego laika, żądaniem niejednego dzielnego obywatela cywilnego, będzie silne i ciągłe ufortyfikowanie granic. I zdarzają się niekiedy fortyfikatorzy, którzy takie ufortyfikowanie zdają się lekkomyślnie obiecywać, zaskarbiając sobie w ten sposób zrozumiałą popularność.
Na szczęście rzecz ta jest niemożliwa, gdyż udowodniliśmy poprzednio, że strefa ufortyfikowana musi mieć wielkość ograniczoną a ponadto musi odpowiadać i szeregowi innych warunków. Mówimy "na szczęście", gdyż gdyby taka olbrzymia co do swej rozciągłości fortyfikacja była wykonalna, to na jednym tylko z frontów pochłonęłaby siły wojskowe całego narodu naszego i doprowadziłaby w najlepszym razie do przewlekłej wojny pozycyjnej, do wojny na przetrwanie. A na taką wojnę nie możemy sobie pozwolić. Wojna taka może przynieść powodzenie tylko bardzo silnym pod względem technicznym i gospodarczym organizmom państwowym.
Wojna nasza musi być wojną ruchową. Stosunek sił do przestrzeni zdaje się obiecywać, że będzie właśnie taka a nie inna. W tej wojnie ruchowej fortyfikacja musi być cennem narzędziem dla armij działających w polu, musi zwiększać ich zdolności manewrowe.
Nie jest mojem zadaniem opracowanie tu planu ufortyfikowania Polski i dokładne podanie, gdzie mają powstać strefy ufortyfikowane. Możemy jednak podać kilka ogólnych myśli co do ich rozmieszczenia i rodzaju. A więc nasze strefy ufortyfikowane, dla względów poprzednio już omawianych, będą musiały leżeć w okolicach pogranicznych, co nie oznacza by miały leżeć w bezpośredniem pobliżu granicy. Strefy nasze nie będą zbyt rozciągłe, a to z powodu braku środków pieniężnych oraz większych załóg i obsad. Wreszcie nie będą one liczne, gdyż obszerność i otwartość naszych granic, nieszczęśliwa ich konfiguracja ogólna, brak większych przeszkód terenowych - powodują nadzwyczaj dużą ilość możliwych kombinacyj operacyjnych i stawiają fortyfikatora w niepewności co do umieszczenia danej strefy.
Jednakże dobre studjum terenu może podsunąć pewną ilość możliwości, odpowiadających rozlicznym położeniom operacyjnym.