|
— 11 — Lecz wyminięcie zapory fortyfikacyjnej od północy jest brzemienne w poważne następstwa. Wskutek pogwałcenia neutralności Belgji, Wielka Brytanja występuje zbrojnie przeciw Niemcom. Bezpośredniem następstwem jest zniweczenie przewagi niemieckiej na morzu, blokada, brak materjałów wojennych i głód.
Następstwem blokady jest nieograniczona wojna podwodna, jej zaś skutkiem - wejście Stanów Zjednoczonych do wojny i ostateczna katastrofa. A u podstawy tego cyklu wypadków leży przyczyna: francuska zapora fortyfikacyjna gen. Seré de Rivierè.
Lecz ponadto, przez cały czas trwania wojny, fortyfikacja ta spełniała ważną rolę strategiczną. W dniach bitwy nad Marną 1914 r. była ona oparciem dla prawego skrzydła francuskiego tej bitwy. Niemieckie próby przełamania zapory "wyżyn Mozy" skończyły się wówczas niepowodzeniem.
W dalszym ciągu Verdun było niejako wysuniętym filarem frontu francuskiego, stale zagrażającym komunikacjom niemieckim.
Oto co mówi Ludendorff: "Wybór Verdun, jako odcinka natarcia, był dobrym wyborem strategicznym. Twierdza ta formowała przeciw nam bramę wypadową zbyt niebezpieczną; zagrażała ona naszym komunikacjom w sposób najbardziej krępujący, jak to zresztą dało się odczuć w ostry sposób w r. 1918. Gdybyśmy zdołali opanować choćby forty prawego brzegu (rz. Mozy), byłoby to już dla nas wielkiem powodzeniem. Całe nasze położenie strategiczne na froncie zachodnim i warunki istnienia naszych oddziałów w występie St. Mihiel - polepszyłyby się znacznie". Teraz zrozumiemy ogrom wysiłków niemieckich, czynionych w celu zdobycia Verdun oraz rolę, jaką ta twierdza odegrała.
Lecz nie zapominajmy, że twierdza Verdun z jednej strony wchodziła w skład strefy ufortyfikowanej, z drugiej zaś strony pozostawała w bezpośredniej styczności z frontem polowym. Był to, właściwie mówiąc, "Rejon Warowny Verdun" (R. F. V.).
Widzimy więc tu pożyteczność systemu fortyfikacyjnego, otwartego od tyłu.
Pasy ufortyfikowane, względnie twierdze wchodzące w skład frontu, są w stanie wypełniać różnorodne zadania strategiczne, o których mówiliśmy poprzednio.
Natomiast widzimy również bankructwo twierdzy pierścieniowej, odosobnionej, wymagającej do swej niepewnej obrony całej armji oraz olbrzymich zapasów. Nie odpowiada już ona wy-
— 12 — maganiom strategicznym i dzisiejszym warunkom gospodarczym i geograficznym.
Jest przeżytkiem.
Przejdźmy do ostatecznych wniosków.
W wojnie 1914 - 18 roku nie mieliśmy katastrofy fortyfikacji stałej pod względem taktycznym i technicznym, jest ona bowiem nadal w stanie skutecznie walczyć ze środkami natarcia.
Mieliśmy natomiast katastrofą pewnej koncepcji strategicznej - wielkiej twierdzy odosobnionej.
Lecz mieliśmy jednocześnie zwycięstwo innego pomysłu - twierdzy otwartej od tyłu, t. j. stref ufortyfikowanych, czyli rejonów warownych.
III. NOWE DROGI.
Widzieliśmy, że fortyfikacja stała podlega prawu ewolucji i że posiada zdolność dostosowania się do nowych warunków walki i do nowych wymagań natury operacyjnej. To też niewątpliwie poszukiwania wynalezienia najdoskonalszych dla niej form zostaną uwieńczone powodzeniem.
Narazie obracamy się jeszcze w sferze studjów i projektów, chociaż tu i ówdzie rozpoczęte prace, zwłaszcza we Francji i w Niemczech, zdają się wskazywać na bliskie zakończenie okresu studjów, na przechylenie się na korzyść pewnych koncepcyj i na wejście w okres ich realizacji.
Przestudjujemy tu szereg celniej szych pomysłów, opartych na doświadczeniach z wojny światowej.
Przedewszystkiem zbadamy poszukiwania i pomysły w dziedzinie taktyczno technicznej, a następnie przejdziemy do zastosowań w dziedzinie strategicznej.
A. Pomysły w dziedzinie taktyczno technicznej.
Podstawę poszukiwań stanowi pytanie, jak wytrwać pod długotrwałym i ciężkim ogniem nieprzyjaciela, jak przytem zachować zdolność do walki, odporność na natarcia i szturmy.
Odpowiednie rozwiązania można podzielić na dwie kategorje. Jedni fortyfikatorzy usiłują wymknąć się druzgocącym skutkom dzisiejszego ognia artylerji przez rozproszenie w terenie zarówno środków osłony, jak i środków bojowych, przyczem, rzecz prosta, poszczególne elementy fortyfikacyjne nie będą mogły być zbyt mocne; drudzy, mniej liczni, są zwolennikami wzmocnienia dotychczasowych dzieł, ześrodkowujących środki osłony i środki
— 13 — walki, t. j. fortów, które utworzą szkielet pozycji, składającej się z drobnych elementów fortyfikacyjnych.
Pierwsi bądź zupełnie odrzucają fort, bądź redukują jego znaczenie i zadania, - drudzy naodwrót przypisują mu nadal dominujące znaczenie w pozycji obronnej, uznając zresztą wartość rozproszenia dla pozycji piechoty i artylerji poza fortami.
Typowe rozwiązanie, zapomocą zasady rozproszenia, stanowi fortyfikacja półstała.
Fortyfikacja półstała. Fortyfikacja ta będzie podobna do fortyfikacji, którą widzieliśmy na froncie zachodnim w okresie rozkwitu wojny pozycyjnej. Jednak wyeliminujemy tu, rzecz prosta, wpływ przypadkowości oraz lokalnych walk, co było nieuniknione przy stopniowej rozbudowie pozycji w styczności z nieprzyjacielem.
Będzie ona wynikiem jedynie dokładnego studjum terenu, umożliwiając jak najlepsze wyzyskanie ognia, a w szczególności karabinów maszynowych i broni towarzyszącej piechoty: t. j. działek, moździerzy piechoty, oraz dział towarzyszących. Ognie będą ugrupowane w głąb, będą krzyżować się na przeszkodach czołowych i zbiegać się ku przodowi w poszczególnych wycinkach terenowych.
Nadzwyczajną zaletą fortyfikacji półstałej jest doskonałe dostosowanie się do terenu, jej niewidoczność i łatwość maskowania. Nie odpowiada ona żadnemu schematowi geometrycznemu, co utrudnia w wysokim stopniu rozpoznanie jej przez nieprzyjaciela.
Jest ona elastyczna i świetnie może się dostosować do lokalnych warunków: pas jej, wąski w miejscach naturalnych przeszkód, rozszerzy się i osiągnie większą głębokość w miejscach prawdopodobnych natarć nieprzyjaciela. W miejscach natury drugorzędnej ugrupuje ona względnie nieznaczną ilość swych rozproszonych elementów bojowych; zagęści natomiast ich ilość w tych miejscach, które będą decydowały o powodzeniu na danem polu walki, a więc w naturalnych wycinkach terenowych natarć, w miejscach przyszłych walk o obserwatorja, na samych wreszcie punktach obserwacyjnych. Zgrupowania te, szczególnie mocne, mogą być wysunięte niekiedy przed ogólny front pozycji, a wówczas będą odgrywały rolę podobną do dawnych fortów, flankując słabiej zabudowane przerwy; rozstrzygnie to teren, który częstokroć wprost narzuci podobnego rodzaju rozwiązanie.
W wielu wypadkach istnieć będzie pozycja czat, pozycja głównego oporu i pozycja zaporowa. W innych wypadkach po-
— 14 — zycja czat zamieni się tylko w linję czuwania, a pozycja zaporowa odpadnie. Kiedy indziej będzie istniało parę pozycyj nader podobnych do siebie w swej wartości technicznej, zostawiając przeciwnika w niepewności co do właściwego miejsca obsadzenia, lub też umożliwiając wznowienie obrony w razie przełamania pierwszej pozycji. Ilość tych kombinacyj może być bardzo duża i nie da się osiągnąć w innych układach fortyfikacyjnych, bardziej ciężkich i mniej elastycznych.
W każdym razie głębokość poszczególnej pozycji oporu będzie odpowiadała głębokości bataljonu w obronie i będzie wynosiła, w zależności od warunków, 1 do 1 ½ kilometra. Głębokość całej strefy ufortyfikowanej powinna być większa w zależności od warunków.
Poszczególne elementy fortyfikacji stałej, rozproszone w postaci schronów dla załóg oraz schronów bojowych, będą wytrzymałe na pociski o kalibrach 155 do 210 mm, zależnie od ważności odcinka oraz od poszczególnych zadań. W niektórych wypadkach, gdy podglebie umożliwi trwałą robotę podkopową, np. w terenach skalistych, będzie można łatwo wykonać schrony znacznie potężniejsze. Zresztą wytrzymałość wymieniona wystarczy; ogień przeciw masie elementów, rozproszonych w terenie, wymaga kolosalnego rozchodu amunicji, a masowe użycie najcięższych kalibrów (305 i 420 mm) będzie zawsze wykluczone. Najcięższe moździerze będą zawsze istniały w ograniczonych tylko ilościach; będą one przeznaczone raczej do rozbijania celów łatwiej uchwytnych, większych, potężniejszych, koncentrujących większe ilości środków bojowych.
Co się tyczy użycia pancerzy, to będą one należały do wyjątków. Niewątpliwie trzeba będzie opancerzyć niektóre schrony obserwacyjne i być może, wyjątkowo, zwłaszcza w ośrodkach wysuniętych, niektóre schrony dla karabinów maszynowych. Pamiętajmy przytem, że pancerze są najdroższym elementem i że fortyfikacja półstała, dzięki swojemu doskonałemu dostosowaniu się do terenu, obywa się zasadniczo bez nich.
W czasach pokojowych byłyby budowane tylko te elementy fortyfikacyjne, które wymagają dłuższego czasu budowy lub utrwalania się. Należałyby do nich wszelkie schrony, zarówno dla załóg, jak i czynne schrony bojowe. Zawczasu musiałyby być wykonane wszelkie roboty betonowe. Postępy w technice betonowania są bardzo znaczne, zwłaszcza przy użyciu mieszanek płynnych i szybko schnących, - byłoby jednakże niemożliwe
— 15 — ograniczać się jedynie do papierowych projektów technicznych podczas pokoju, odkładając budowę na czas wojny.
Natomiast te elementy fortyfikacyjne, które mogą być szybko i łatwo wykonywane przez robotników niespecjalistów, jak rowy i większa część przeszkód z drutu kolczastego, byłyby budowane dopiero w okresie mobilizacyjnym. Tylko w wyjątkowo ważnych punktach lub w terenach skalistych, gdzie praca byłaby bardzo utrudniona, rowy byłyby wykonane zawczasu 1).
Poważną zaletą fortyfikacji półstałej jest, że nie potrzebuje ona naogół dla swojej obrony specjalistów. Wskutek swoich analogij z fortyfikacją polową, będzie mogła być broniona przez normalne dywizje piechoty. Wyjątkowe tylko miejsca, o szczególnej ważności i urządzeniach bardziej skomplikowanych, mogłyby wymagać specjalistów: artylerzystów, strzelców maszynowych lub żołnierzy łączności, będą to jednakże wypadki szczególne.
A kiedy do zalet wyżej wymienionych dodamy, że fortyfikacja półstała jest najtańszym rodzajem fortyfikacji, gdyż nie posiada prawie pancerzy i specjalnego uzbrojenia stałego, i że przytem jest najłatwiejsza do wykonania, to jeszcze jeden tylko krok a gotowibyśmy dojść do wniosku, że daje nam ona idealne rozwiązanie zagadnienia taktyczno technicznego i że nie warto wogóle poszukiwać innych pomysłów.
Tak jednakże nie jest, gdyż fortyfikacja ta posiada szereg wad. Wymienimy główne.
Przedewszystkiem nie przedstawia ona dobrego zabezpieczenia przeciw czołgom. Zagadnienie czołgów, jako nowego rodzaju broni, jest zagadnieniem nadzwyczaj poważnem. Sukcesy czołgów w ostatnich miesiącach wojny światowej, masowa obecna produkcja silników samochodowych, łatwość szybkiego wytwarzania czołgów w ogromnych ilościach, daleko idące nowe udoskonalenia w tej dziedziny, polegające zwłaszcza na zwiększeniu szybkości i promienia działania, - wszystko to każe przypuszczać, że ta
_______
1) Gen. Jan Gawin Niesiołowski w swoim artykule p. t. "Zagadnienie fortyfikacji stałej" (Bellona, kwiecień 1927 r.) wychodzi z założenia niemożności budowania jakichkolwiek elementów fortyfikacyjnych w czasach pokojowych. W czasie pokoju byłoby zrobione tylko rozpoznanie pozycyj obronnych, wykonane ich plany, przygotowany materjał i narzędzia. Natomiast budowa pozycji rozpoczęłaby się całkowicie z chwilą mobilizacji. Biorąc pod uwagę ogrom zamierzanych prac oraz brak czasu do wykonania pozycyj w pobliżu granic, jak chce autor, sposób proponowany przez gen. Niesiołowskiego może doprowadzić jedynie do wykonania fortyfikacji polowej i to w rozmiarach ograniczonych oraz o wartości ograniczonej.
— 16 — nowa broń będzie masowo użyta w przyszłej wojnie, zwłaszcza tam, gdzie zależeć będzie na zwalczeniu przeciwnika ufortyfikowanego.
Ta nowa broń, w której jedni widzą opancerzoną piechotę, inni - opancerzoną artylerję, mająca przed sobą przyszłość ogromnego rozwoju, jest być może tą, która nie dopuści na przyszłość do powtórzenia się formy wojny pozycyjnej w tych rozmiarach, co w wojnie światowej, - jest być może tą bronią, która masom przywróci prawo ruchu, a manewrowi należne mu miejsce.
Lecz tam, gdzie umacniamy się zapomocą poważnej fortyfikacji, nie możemy dopuścić, by ten nowy środek walki osiągał powodzenie i umożliwiał masom nieprzyjacielskim ruch.
Fortyfikujemy się, by powstrzymać przeciwnika.
Niewątpliwie fortyfikacja półstała będzie mogła zawsze rozporządzać środkami obrony przeciwczołgowej, lecz będą to tylko urządzenia pomocnicze o względnej wartości; sama fortyfikacja półstała z jej normalnym uzbrojeniem nie jest przeciw czołgom zabezpieczona.
Drugą wadą tej fortyfikacji jest słabe zabezpieczenie przeciwko gazom. W zasadzie może ona korzystać tylko z polowych sposobów zabezpieczenia, zbiorowego czy też indywidualnego. Przez dłuższe ostrzeliwanie gazami, zwłaszcza o działaniu trwałem, niektóre części pozycji mogą stać się nie do utrzymania, - rzecz niedopuszczalna w fortyfikacji o charakterze stałym.
Fortyfikacja półstała posiada jeszcze ponadto inny poważny brak: jest mało ekonomiczna w użyciu sił. Pamiętajmy, że fortyfikacja półstała wojny światowej zawdzięczała swoją siłę również temu, że była dobrze obsadzona. Zaleta, że nie potrzebuje do swej obrony specjalistów, jest jednocześnie i wadą: pochłonie ona, i to w sporej ilości, tylko jednostki linjowe, dywizje piechoty, przeznaczone przedewszystkiem do walki ruchowej w polu i potrzebne, być może, w danym momencie gdzie indziej, dla walki rozstrzygającej.
Brakom tym zaradza w znacznej mierze inny system, polegający również przedewszystkiem na zasadzie rozproszenia, pomysłu gen. Lévêque'a.
Układ Lévêque. Francuski generał Lévêque jest autorem nader ciekawego pomysłu, będącego zmodernizowaniem zasad fortyfikacji vaubanowskiej. Do czasów Vaubana obrona wykorzystywała jedynie
— 17 — linearny front twierdzy, pozbawiony głębokości, składający się z bastjonów i kurtyn Vauban doprowadza do stworzenia głębokości obrony, przez wyrzucenie jej przed dotychczasowy front bastjonowy w rowy forteczne, gdzie powstaje cały szereg dzieł zewnętrznych, tworzących obwód bojowy (szkic Nr. 2).
Dzieła te, rozrzucone w szachownicę, tworzą strefę ogni ciągłych na szerokość i głębokość. Wspierają się one swojemi ogniami i współpracują z ogniami wałów samej twierdzy, czyli obwodu głównego. Ponadto każde dzieło jest niezależne pod względem przeszkód i upadek jednego nie pociąga za sobą upadku dzieł sąsiednich. Mamy tu z jednej strony rozproszenie, z drugiej strony współpracę, zbieżność ogni.
Wnętrza dzieł mogą być ostrzeliwane od tyłu w razie zajęcia ich przez nieprzyjaciela. Każde z nich posiada schrony, zabezpieczające od bomb, położone w bezpośredniem pobliżu walki. Komunikacje podziemne przebiegają niejednokrotnie pod obwodem bojowym aż do wnętrza dzieł, pozwalając na dopływ świeżych sił z wnętrza twierdzy. Za głównym obwodem przebiega droga wałowa, pozwalająca na ukryty roszadowy ruch posiłków.
Ciekawe jest dostosowanie do nowoczesnych warunków walki tych myśli, odnoszących się do ciągłości i głębokości obrony, do współpracy organów rozproszonych a ześrodkowujących swe ognie
— 18 — w potrzebnem miejscu. Lévêque stwarza analogiczny, nowy obwód bojowy, z tą różnicą, że rozmiary jego będą znacznie większe: głębokość zawarunkowana jest donośnością praktyczną bezpośredniego ognia karabinów maszynowych, t. j. wynosić ma 1000 metrów; szerokość danego wycinka ogniowego, t. zw. kwartału, zawarunkowana jest możnością skutecznego skrzyżowania ku środkowi ognia
— 19 — skrajnych karabinów maszynowych, to znaczy wynosić ma około 1200 metrów (p. szkic Nr. 3). Poszczególne kwartały w zasadzie stykają się ze sobą, tworząc nowoczesny obszerny obwód bojowy. W obwód ten będą wysunięte nie wielkie dzieła, lecz rozproszone elementy ogniowe, których pewne zgrupowania będą odpowiadały poszczególnym dziełom vaubanowskiego obwodu bojowego. A więc będziemy mieli najbardziej wysunięte ku przodowi elementy "obrony stałej" w postaci karabinów maszynowych w schronach betonowych, pod kopułami pancernemi; w pobliżu ich będą umieszczone drużyny bojowe, mające na celu ich osłonę, przyczem każda drużyna rozporządzać będzie betonowym schronem bojowym z obserwacyjną kopułą pancerną, zaopatrzoną w strzelnice na ręczny karabin maszynowy. Zespół trzech schronów bojowych z karabinami maszynowemi (6 c. k. m.) i trzech drużyn bojowych stanowi podstawowy element "obrony stałej", dowodzony przez oficera, zastępujący dawne vaubanowskie dzieło. Będzie to więc pluton wzmocniony licznemi ciężkiemi karabinami maszynowemi.
Takich podstawowych zgrupowań "obrony stałej" będzie w kwartale zazwyczaj cztery. Wszystkie te zgrupowania współdziałają ogniem pomiędzy sobą; w każdem zgrupowaniu karabiny maszynowe współdziałają również ze sobą. Współdziałanie jest tem łatwiejsze, że wszystkie środki obrony są pochowane i opancerzone, a więc niewrażliwe przy przestrzeliwaniu ogniem k. m. z tyłu lub z boków. Lecz obrona stała na miejscu nie wystarcza. Musi istnieć wpobliżu element ruchu, któryby miał za zadanie oczyszczać strefę obrony stałej z zagnieżdżającego się tam, pomimo ognia, przeciwnika. Mamy więc za tym pierwszym pasem drugi - "obrony ruchowej". Będą to podobne zgrupowania plutonowe, ze schronami na poszczególne drużyny piechoty, z tą różnicą, że c. k. m. będą przeznaczone zasadniczo do strzelania z odkrytych stanowisk i do walki ruchowej. Ponieważ jednak ich zadaniem w pierwszym okresie wdzierania się przeciwnika w "obronę stałą" będzie współdziałanie ogniem ku przodowi, będą one również posiadały pewną ilość stanowisk opancerzonych, pozwalających strzelać bez względu na ogień nieprzyjaciela. Te karabiny maszynowe obrony ruchowej będą należały do bataljonu, który obsadza dany kwartał.
Lecz Lévêque idzie dalej w swej analogji do schematu Vaubana; widzieliśmy w tym schemacie obwód główny, współdziałający ogniem ku przodowi z dziełami zewnętrznemi. Stwarza więc Lévêque ztyłu za "obroną ruchową", duże dzieła, śródszańce, współdziałające ku przodowi na korzyść obrony rozproszonej i współ-
— 20 — działające również pomiędzy sobą, jak ongiś bastjony. Te śródszańce, otwarte od tyłu, są bardzo rozciągłe - około 400 metrów i bardzo wąskie - około 15 metrów; płytkość ta ma na celu ułatwienie ostrzeliwania ich od tyłu w razie zajęcia przez nieprzyjaciela. Zaopatrzone są w poważne rowy z przeciwszkarpami, dobre przeszkody, doskonałe i głębokie schrony dla odwodów, odpowiednie urządzenia maszynowe. Są to w gruncie rzeczy forty szczególnej budowy. Uzbrojenie ich składa się z dział, przyczem część ich, umieszczona w tradytorach, ma na celu przede wszystkiem flankowanie bezpośrednim ogniem sąsiednich śród szańców i kwartałów; obok armat 75 mm będą tam się znajdowały i mniejsze działka; kilka karabinów maszynowych pod kopułami dopełni uzbrojenia śródszańca; całość uzbrojenia jest rozproszona w samym śródszańcu i jego pobliżu.
W razie potrzeby mogą być budowane dodatkowe, mniejsze śródszańce, wysunięte lub pośrednie.
W wyniku mamy system ogniowy, zabezpieczony przed pociskami przeciwnika rozproszeniem i pancerzami, lecz wysoce spoisty w działaniu przez możność ześrodkowania ogni kwartału na dane miejsce natarcia przeciwnika. Potęga tych ogni jest nie byle jaka, kwartał bowiem rozporządza ogniem:
12 karabinów maszynowych, opancerzonych, obrony stałej,
8 karabinów maszynowych, opancerzonych, śródszańca,
12 karabinów maszynowych, bataljonu (obrony ruchowej),
4 działek piechoty z podwalni śródszańca,
4 armat 75 mm z tradytorów, strzelających flankowo,
2 dział 75 mm z wież pancernych śródszańca,
4 dział bezpośredniego wsparcia odcinka.
Razem mamy ogień 32 ciężkich karabinów maszynowych i 14 dział różnych kalibrów.
Dorzućmy do tego przeszkody różnej natury w obwodzie bojowym, zwłaszcza w pasie obrony stałej; dodajmy chodniki podziemne, biegnące od śródszańców ku schronom załóg oraz ku schronom bojowym obrony ruchowej i stałej, a będziemy mieli obraz potężnej organizacji obronnej.
Nie ma tu obawy przed czołgami: działa śródszańców szybko zlikwidują wszelkie natarcie czołgów.
Gazy również nie są zbyt groźne, gdyż chodniki podziemne pozwolą na dobre przewietrzanie i na dopływ wszelkich chemikalij odkażających. Raczej obrońca będzie mógł z powodzeniem za-
|